Bogdanka Łęczna – Ruch 0:2

Mecz, który na kameralnym stadionie w Łęcznej oglądać mogło niespełna tysiąc widzów, stał od początku na dobrym poziomie. Obie drużyny próbowały atakować, a akcja przenosiła się spod jednego pod drugie pole karne. Zaskoczył w szczególności Ruch, skazywany przez wielu na pożarcie w tym pojedynku, który lepiej rozpoczął spotkanie, czego efektem był bramka z 9 minuty.
Potem zaatakowali gospodarze, ale Magdoń, Nakoulma czy Nikitović marnowali świetne okazje. Radzionkowianie nie pozostawali dłużni. Uderznie Adama Giesy czy Rockiego kazały mieć się piłkarzom Bogdanki na baczności.

Po zmianie stron gospodarze ruszyli na huralnych ataków, zdobywając momentami dużą przewagę, ale odsłaniając tyły. Kontra Ruchu z 50 minuty mogła przynieść drugiego gola. Marcin Krzywicki niemal z zerowego kąta po długiej samotnej akcji niemal indealnie przerzucił piłkę nad Prusakiem w długi róg, i łęcznian uratował słupek.
Ale co się odwlecze… Minutę później akcję meczu przeprowadził Rocki, który w pełnym biegu pokonał niemal siedemdziesiąt metrów, ogrywając po drodze trzech rywali, by na końcu jak na tacy wyłożyć futbolówkę Krzywickiemu. Ten w sytuacji sam na sam nie uderzył czysto, ale skutecznie.
Bogdanka sposób na zmniejsze przewagi rywala szukała głównie w strzałach z dystansu, z którymi radził sobie Marcin Suchański. W dobrej sytuacji spudłował tylko Magdoń, a Nakoulma przegrał pojedynek sam na sam z doświadczonym golkiperem z Radzionkowa.
Ale to żółto-czarni najbliżsi byli zdobycia kolejnego gola w tym meczu. Po jednej z wielu kontra Mateusz Mak minął już bramkarza i miał przed sobą pustą bramkę, by pozwolić się zablokować (ręką) interweniującemu w ostatniej chwili przed liną bramkową obrońcy.