Długo oczekiwane zwycięstwo. Warta Poznań – Ruch 0:2

Poznaniacy przedostawali się pod pole karne „Cidrów”, jednak zwykle kończyło się blokowanymi bądź niecelnymi strzałami, albo zamieszaniem, w którym strzału oddać się nie udawało. Próbowali między innymi Pawlak, Wichrowski czy Wojciechowski, ale za każdym razem z podobnym skutkiem.
Ruch z rzadka przedostawał się pod bramkę Warty, ale to właśnie w pierwszym fragmencie meczu stworzył sobie najlepszą sytuację. Silnie piłkę zza pola karnego uderzył Marcin Wachowicz, a Radlińskiego przed stratą gola uratowała poprzeczka.
Żółto-czarni przewagę osiągać zaczęli około trzydziestej minuty gry. Zaowocowało to dobrą sytuacją Tomasza Foszmańczyka, który jednak wyraźnie chybił celu; dwoma szansami Dawida Jarki (jedna złapana przez bramkarza, druga, chwilę potem, która trafiła we wracającego Foszmańczyka), zamieszaniem w polu karnym, po którym strzału nie udało oddać się Marcinowi Kowalskiemu, i niecelną próbą z dystansu Pawła Giela.

Od początku drugiej połowy atakował Ruch, ale pierwsza przed szansą stanęła Warta. Mazurek urywał się obrońcom z boku bramki i strzelił mocno, ale nie trafił w jej światło.
Odpowiedź przyjezdnych była znakomita. Jarka w 55 minucie w efektowny sposób zwiódł w polu karnym obronę rywala, wycofał spod linii końcowej piłkę do Miłosza Przybeckiego, a ten mocnym strzałem w krótki róg znalazł drogę do siatki.
Chwilę potem uderzenie Wachowicza znalazło się w rękach Radlińskiego, i Warta mogła ruszyć do odrabiania strat, w ciągu trzech minut trzykrotnie uderzając w stronę bramki Seweryna Kiełpina, za każdym razem jednak bez zagrożenia.
Ruch spokojnie odczekał napór gospodarzy i sam zadał drugi cios w 65 minucie. Giel wyłożył około dwadzieścia metrów od bramki piłkę Foszmańczykowi, a uderzenie bardzo aktywnego rozgrywającego Ruchu przyniosło drugiego gola, nie dając szans tylko obserwującemu lot piłki bramkarzowi.
Warta nie rezygnowała ze zdobycia bramki, ale wciąż pudłowała. Strzały Ruchu, jak na przykład próba Giela, również chybiały celu. Aż do 75 minuty, kiedy trzecią bramkę powinien zdobyć Jarka. Po profesorsku ograł obrońcę, ale mając przed sobą już tylko bramkarza, strzelił w najgorszy możliwy sposób, dając Radlińskimu okazję do skutecznej interwencji.
Po chwili to Kiełpin ratował gości, broniąc główkę z najbliższej odległości. I na tym emocje w meczu zakończyły.

Zwycięstwo w Poznaniu pozwoliło Ruchowi awansować na szóste miejsce w tabeli pierwszej ligi, a przede wszystkim dało satysfakcję w postaci drugiego wyjazdowego zwycięstwa w sezonie, a pierwszego meczu na obcym stadionie bez straty gola.

15 kolejka I Ligi, Poznań, 6 listopada 2010, godz. 17:00
KS WARTA POZNAŃ – KS RUCH RADZIONKÓW 0:2 (0:0)
0:1 – Przybecki ’55
0:2 – Foszmańczyk ’65
Warta Poznań: Radliński – Zawadzki, Wichtowski, Kosznik, Ngamayama – Magdziarz, Szałas (90′ Budzyń), Wojciechowski, Pawlak – Skrzycki (78′ Świergiel), Mazurek (73′ Reiss). . Trener: Łukasik.
Ruch Radzionków: Kiełpin – Mróz, Szymura , Beliančin, Kowalski – Foszmańczyk, Dziewulski, Paweł Giel – Przybecki (88′ Cieluch), Wachowicz (65′ Suker), Jarka (75′ Rocki). Trener: Górak.
Sędzia: Siedlecki (Warszawa).
Żółte kartki: Wojciechowski, Magdziarz, Szałas, Zawadzki.