Kamil Banaś: Mam nadzieję, że pomogę w awansie

– Zanim trafiłeś z Polonii Bytom do Ruchu, próżno było szukać w Internecie informacji, że to właśnie tu w Radzionkowie stawiałeś swoje piłkarskie pierwsze kroki.
– Swoją przygodę z piłką zacząłem w Ruchu Radzionków. W drugiej klasie szkoły podstawowej tata przywiózł mnie tu na trening. Trafiłem do starszego rocznika prowadzonego przez trenera Romana Łuczaka i chyba się spodobałem, bo zostałem tutaj przez pięć lat. Trenowałem w tym czasie pod okiem trzech trenerów, między innymi Mariana Janoszki. W Bytomiu było jednak gimnazjum sportowe, i w momencie kończenia szkoły podstawowej uznaliśmy z rodzicami, że tam będę miał większe możliwości rozwoju niż w przypadku zostania w Ruchu Radzionków. To wiązało się z przejściem do drużyn młodzieżowych Polonii Bytom, gdzie zostałem na kilka kolejnych lat.

– Do Ruchu przychodzisz jako świeżo upieczony mistrz trzeciej ligi i zwycięzca barażów. To dobre doświadczenie, bo ze swoim starym-nowym klubem walczyć będziesz o te same cele.
– Troszkę sobie poprawiłem mój bilans w Bytomiu, bo wcześniej z Polonią notowałem same spadki. Mam nadzieję, że z Ruchem Radzionków zaliczę swój drugi awans. Byłoby bardzo fajnie. Buty mam te same, co w poprzednim sezonie, może więc znów szczęście przyniosą.

– W Ruchu, do którego wracasz, nie ma obecnie nikogo, z kim mogłeś występować w grupach młodzieżowych „Cidrów”, choć akurat z twojego rocznika wyszło kilku piłkarzy aspirujących do gry w tym zespole. W szatni jednak paru znajomych z Polonii spotkałeś.
– Tak, grałem wspólnie z Robertem Wojsykiem i Piotrem Rockim. Ale i z większością pozostałych chłopaków, mieszkających w okolicy, gdzieś się ścierało, jeśli nie w lidze, to w towarzyskich meczach zimą. Wejście do szatni Ruchu miałem bardzo udane, nie czułem się w ogóle jako ktoś obcy, nowy.

– Przychodzisz do Ruchu już nie jako młodzieżowiec, ale ze swoim doświadczeniem w wyższych ligach z pewnością liczysz na miejsce w wyjściowej jedenastce?
– Do doświadczenia jeszcze mi naprawdę bardzo daleko. Ale fajnie, że tych kilkadziesiąt meczów w wyższych ligach już na samym początku mojej gry w piłkę, udało się rozegrać, i faktycznie liczę, że to zaprocentuje w Ruchu Radzionków. Mam nadzieję, że pomogę w realizacji tego celu, który przed drużyną został postawiony. I faktycznie mam nadzieję na regularną grę. Chcę na treningach, i przede wszystkim na sparingach, udowadniać trenerowi Galei, że warto mi zaufać. Po to trenuję, by potem w meczach mistrzowskich wychodzić w pierwszym składzie.

– Skład podstawowej obrony Ruchu z poprzedniego sezonu pozostał w komplecie w drużynie. A ta formacja przez cały sezon spisywała się bardzo dobrze, tylko baraże trochę ten obraz popsuły.
– Tak, wiem o tym, obserwowałem wyniki drużyny. I potwierdzam, że gra obronna Ruchu robiła bardzo dobre wrażenie, bo bardzo mało bramek drużyna traciła. Ogólnie zresztą Ruch w poprzednim sezonie spisywał się bardzo dobrze w całym sezonie, aż do tych baraży. Dlatego wiem, że wcale nie będzie łatwo, że nikt mi za darmo miejsca nie odda, że nikt się nie położy. Trzeba będzie sobie to miejsce wywalczyć ciężką pracą na trenignach i w sparingach. Na razie gram w sparingach w tej wyjściowej jedenastce, ale nie trenuje z nami kontuzjowany Łukasz Dębski. Lada moment jednak wróci, a wtedy ta rywalizacja o miejsca w środku obrony pomiędzy naszą trójką z pewnością będzie bardzo zacięta, a wygrają ją tylko dwaj najlepsi.

Powyższy wywiad jest fragmentem dłuższej rozmowy z Kamilem Banasiem, jaka ukaże się niebawem w magazynie „Ciderland”.