Mateusz Nowara: zmiany pozycji zupełnie się nie spodziewałem

– Co zadecydowało o tym, że zdecydowałeś się przedłużyć swój kontrakt z Ruchem Radzionków?
– Jestem cały czas młodym zawodnikiem, i zaproponowanie mi przez klub nowej umowy traktuję jako pewnego rodzaju awans sportowy, bo udowadnia mi to, że mam zaufanie zarządu i trenera, że wiąże się ze mną jakieś nadzieje. Nie ukrywam też, że nowa umowa to także dla mnie awans finansowy. Z obu tych względów jestem bardzo zadowolony z tego, że związałem się z Ruchem Radzionków na dłużej.

– Twoja rola w drużynie uległa jednak ostatnio zmianie. Trener Kamil Rakoczy podobno już po kilku treningach stwierdził, że jesteś urodzonym… pomocnikiem.
– Nie spodziewałem się tego zupełnie, bo całe życie grałem właściwie tylko na środku obrony. Ale muszę przyznać, że zmiana pozycji mi się podoba, i mam nadzieję, że wyjdzie ona na dobre dla całego zespołu. Bo najważniejsze byśmy dobrze weszli w sezon i już w pierwszym meczu z Myszkowem pokazali na co nas stać.

– Można odnieść takie wrażenie, że na środku pomocy paradoksalnie może być Ci łatwiej o grę niż na obronie, bo za swoje występy w sparingach właśnie w środku pola zbierasz naprawdę dobre recenzje, strzelasz bramki, pojawiałeś się też w wyjściowej jedenastce w tych ostatnich przed ligą meczach kontrolnych.

– Najważniejsze zawsze jest dobro drużyny, i każdą decyzję personalną trenera trzeba pod tym kątem rozważać. Na pewno jednak bardzo chciałbym aby znajdowało się dla mnie miejsce w wyjściowej jedenastce. Trener Rakoczy powtarza nam jednak, że skład będzie ustalany na podstawie treningów w tygodniu poprzedzającym mecz. To, że grałem w sparingach, strzelałem bramki, byłem może dobrze oceniany, to może na nic mi się nie przydać, jeśli w treningach przed meczem nie dam z siebie wszystkiego. Jestem jednak nastawiony na ciężką pracę.

– W składzie, który rozpocznie mecz z Myszkowem zobaczymy zatem Mateusza Nowarę?
– To decyzja trenera, ale ja bardzo na to liczę. W ostatnich przed meczem treningach zrobię wszystko, by postawić tę kropkę nad „i”, i ostatecznie przekonać trenera, że należy mi się miejsce w wyjściowym składzie. Mam nadzieję, że tak się stanie.