Minął już przeszło tydzień od zakończenia jesiennych rozgrywek I Ligi Śląskiej. Najwyższy to czas, by spojrzeć na dokonania „Cidrów” w mijającym roku oraz zakończonej rundzie.
Podsumowanie zaczniemy od statystyk zespołowych. Jesień wzbudziła wśród fanów Ruchu spory niedosyt, warto jednak docenić, że mimo rywalizacji w zdającej się coraz silniejszą stawce, „Żółto-Czarni” na przestrzeni roku wciąż pozostają jedną z jej czołowych ekip. Spośród wszystkich zespołów, które zarówno wiosną jak i jesienią rywalizowały na najwyższym szczeblu w województwie, lepiej punktowały jedynie 4 drużyny. Trudno jednak przeoczyć przedstawicieli stolicy województwa – fenomenalna, okraszona zasłużonym awansem runda wiosenna Sparty Katowice i imponująca jesień spadkowicza Podlesianki Katowice sprawiły, że obu drużynom wystarczyło po zaledwie pół roku, by uplasować się w górnej połówce klasyfikacji za rok 2025.
Ruch, który za pierwsze półrocze był czwarty w lidze, wysoką pozycję na koniec roku zawdzięcza głównie meczom domowym. Środek tabeli, w którym „Cidry” znalazły się po pierwszej części sezonu 2025/26 wydaje się być miejscem oddającym postawę podopiecznych trenera Marcina Trzcionki w trakcie jesieni. Widać to zresztą po wynikach, które osiągali „Żółto-Czarni” z poszczególnymi rywalami – o ile z tymi, którzy na mecie rundy są wyżej od nich zdobyli tylko 8 punktów, z ekipami, które radzionkowianie wyprzedzają, ugrali 16 „oczek”.
Zdecydowanie bardziej w oczy rzuca się dysproporcja pomiędzy osiągnięciami w roli gospodarzy i gości. U siebie „Cidry” nawet w słabszym momencie punktowały regularnie, potykając się tylko w starciu z Polonią Łaziska Górne. Nawet wicelider – drugi zespół Rakowa Częstochowa – wrócił z Knosały na tarczy. Wyjazdowa niemoc zatrważała. Gdyby nie sierpniowa wygrana z Gwarkiem Tarnowskie Góry – „Żółto-Czarni” byliby na szarym końcu wyjazdowej tabeli. Poprawa w tym zakresie powinna gwarantować pięcie się w górę stawki w kolejnym półroczu.




Lata mijają, a nam wciąż trudno wyobrazić sobie jedenastkę „Cidrów” bez jej niezłomnego żołnierza – Tomasza Harmaty. Komplet rozegranych meczów w lidze, każdy od „deski do deski” – absolutny lider klasyfikacji najbardziej zapracowanych zawodników minionej jesieni.
Być może w zestawieniu ex aequo z Harmatą na czele znalazłby się Dawid Stambuła. Być może, gdyby nie czerwona kartka obejrzana w meczu z Dramą Zbrosławice, która wyeliminowała go z końcówki tego spotkania, a także pozbawiła szansy na dwa kolejne występy.
Stambuła znalazł się w czołowej „piątce”, ale poza Harmatą wyprzedzają go również Szymon Siwy, Szymon Turczyn i Kacper Smoleń. Dzieli ich niewiele, ale spośród nich tylko Siwy i Smoleń zagrali jesienią w każdym z 17 ligowych meczów.
Co ciekawe komplet zagranych gier o punkty mają również Kacper Zalewski i Daniel Bolacki. Obaj pełnili jednak głównie rolę dżokerów w talii trenera Marcina Trzcionki, stąd pod względem liczby rozegranych minut znaleźli się poza czołową dziesiątką.

Wyjątkowo „grzeczni” minionej jesieni byli zawodnicy Ruchu Radzionków. Rok temu o tej porze mówiliśmy o 39 żółtych i 5 czerwonych kartkach w „dorobku” „Cidrów”. Jesienią radzionkowianie napomnieniami byli karani raptem 31 razyw tym raz „cegłą” dla Dawida Stambuły.
Pod względem „fair play” Ruch był jesienią drugą ekipą ligi. Niezmiennie jednak zawodnikiem najczęściej grającym na granicy przepisów zdaniem arbitrów pozostaje Marcin Kowalski. Jesienią obejrzał pięć żółtych kartoników, biorąc udział w 12 ligowych meczach.
Tuż za nim uplasowali się Piotr Kwaśniewski i Łukasz Piontek. Obaj czwarte żółte kartki obejrzeli w Ustroniu, przez co pauzowali w ostatnim spotkaniu „Cidrów” w tym roku. Przed przymusową przerwą zdołali się uchronić Olivier Lazar i Szymon Turczyn. Nad boiskową „kulturą” wyraźnie popracował ten drugi – jeszcze jakiś czas temu potrafił być rekordzistą pod względem napomnień, teraz – grając niemal we wszystkich spotkaniach, znalazł się pod „karnym” progiem.

Jesienią – jeśli mowa o wypracowywaniu goli kolegom – w Radzionkowie dominowała praca zespołowa. Wśród „Żółto-Czarnych” nie pojawili się wyraźni liderzy pod względem liczby zanotowanych asyst Szymon Siwy, Olivier Lazar i Piotr Kwaśniewski zagrywali po 3 „ostatnie” piłki, po dwie asysty dali w pierwszej części sezonu Rafał Otwinowski, Marcin Kowalski i Michał Szromek.
Jak widać – wśród ledwie kształtującej się czołówki są obrońcy, pomocnicy i napastnicy, a na zwycięstwo całej klasyfikacji na mecie sezonu wciąż szanse ma niemal każdy. W minionej rundzie asystami podzieliło się bowiem aż 12 graczy!

Liderem klasyfikacji „Żółto-Czarnych” strzelców jesienią został Szymon Siwy. Wychowanek w minionym półroczu utrzymał wysoką dyspozycję i – podobnie jak w całym poprzednim sezonie – był tym, który do siatki rywali trafiał zdecydowanie najczęściej
22-latek śrubuje swój rezultat z poprzedniego sezonu – w całych rozgrywkach 2024/25 zdobył 13 goli, w trwających zmaganiach ma ich już 9. Byłaby „dwucyfrówka”, gdyby nie jedyny niewykorzystany rzut karny.
Za Szymonem Siwym czai się młodszy absolwent Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Radzionkowie – Daniel Bolacki. W debiutanckiej rundzie na szczeblu I Ligi Śląskiej „Bolo” zdobył aż 6 goli. Zagrał we wszystkich spotkaniach, pełnił jednak głównie rolę rezerwowego i z roli „dżokera” wywiązywał się znakomicie. Przewrotka z meczu z Rozwojem Katowice z całą pewnością będzie kandydować do tytułu gola roku.
Podium zamyka inny z młodzieżowców – Alan Sprot. Zawodnik, który dołączył do „Cidrów” latem przywitał się z Radzionkowem dubletem, później – mimo solidnej gry – jego licznik wyraźnie się zaczął. Zdążył się jednak odblokować na tyle, by wskoczyć do trójki najlepszych snajperów i pozwolić na wiarę w bardziej regularną wiosnę.
Bramkowy dorobek w lidze jesienią podzieliło między siebie 10 zawodników.

