Dolcan Ząbki – Ruch 2:0

Skazywany na pożarcie Ruch postawił jednak gospodarzom trudne warunki. Pewnie w bramce spisywał się Mateusz Mika, który jednak raz nieporozumiał się z partnerami przy wybiciu piłki od bramki, a który dokończył mecz mimo kontuzji kostki. Obawiano się najbardziej postawy defensywy, a zwłasza jej środka, a tymczasem Bartosz Kopacz z Rafałem Otwinowskim stworzyli bodaj najlepiej funkcjonując formację w tym meczu w zespole Ruchu. Szczególnie Kopacz zdawał się grać jakby to wcale nie był dla niego pierwszy mecz na tym poziomie, choć akurat przy stracie bramki po kwaransie gry to jego niepotrzebne zejście ze swojej pozycji otworzyło gospodarzom drogę do bramki.

Tego gola nic nie zapowiadało, bo od początku meczu to żółto-czarni prezentowali się lepiej. Teraz jednak gonić trzeba było wynik. Grający za dwóćh Piotr Rocki starał się jak mógł, kilka razy zachwycając publiczność ektownymi zagraniami. Ruch prezentował jednak nieporadność w ofensywie, a dobre zagrania kapitana często był trwonione złymi decyzjami napastników. Dogodnych sytuacji nie potrafili wykończyć bracia Michał i Mateusz Mak, a zwłasza Szymon Skrzypczak, który minął już bramkarza i spudłował do pustej bramki.

Jego zmiennik po przerwie, Damian Michalik tak dobrych sytuacji sobie nie stworzył. W drugiej odsłonie, mimo ataków gości, to zawodnicy Dolcanu bliżsi byli drugiego gola. Dopięli swego na sekundy przed końcem meczu, kiedy z ponad trzydziestu metrów huknął nie do obrony wprowadzony chwilę wcześniej zmiennik Tataja, Charzewski.

Zobacz wypowiedzi trenerów po meczu Dolcan – Ruch

Zobacz wypowiedzi zawodników „Cidrów” po meczu w Ząbkach