Po meczu z Polkowicami: Zawiedzeni stratą czterech bramek

Marcin Kowalski:

Nie wiem jak nas wytłumaczyć, bo to, że tracimy cztery bramki na pewno wymaga wytłumaczenia. Na gorąco po meczu ciężko mi jednak o to. Na pewno byliśmy jacyś niepoukładani przy stałych fragmentach gry, dwie bramki praktycznie wbiliśmy sobie sami, a na pewno przy jednej zawinił indywidualny błąd. Tych błędów było dziś stanowczo za dużo. Mam nadzieję, że wyczerpaliśmy dziś ich limit na ten sezon i w tym ostatnim meczu w Świnoujściu już żadne błędy nam się nie przytrafią. Ale cieszy dziś na pewno to, że goniąc ten wynik, aż cztery razy doprowadzaliśmy do remisu i tego meczu nie przegraliśmy. A jak się traci aż cztery bramki to naprawdę sztuka. Ale to tylko niewielki plus. Bo cele na ten mecz mieliśmy zupełnie inne, a faktycznie w grze obronnej wyglądaliśmy fatalnie.

Piotr Rocki:

Przypomniał mi się taki mecz, i przypomniałem go również kolegom w szatni, z Arką w Gdyni – co strzał, to bramka nam wchodziła, a Arka starała się odbudować. Wtedy my jej nie pozwoliliśmy, a dziś sami skutecznie odbudowywaliśmy się po traconych golach. Bardzo pomogli nam dziś w tym kibice – przyszli dziś liczniej niż ostatnio i głośno nas dopingowali. Myślę, że i drużyna i kibice pokazali dziś charakter, i udowodnili, że „Ciderland” to jedność i trzyma się zawsze razem. Dużo zdrowia zostawiliśmy na boisku, dużo wylaliśmy potu, bo warunki do gry były dziś bardzo ciężkie. Ale oczywiście takie same dla obu drużyn. Nie patrzymy na miejsce w tabeli naszego przeciwnika, z każdym gramy o zwycięstwo. Tak podchodziliśmy od początku tej rundy i dało to znakomite rezultaty – pewnie obroniliśmy miejsce w pierwszej lidze, przegraliśmy tylko trzy mecze. Żałujemy tego remisu, i tego z Grudziądzem przed tygodniem, bo chcieliśmy walczyć o miano rycerzy wiosny. Po tych remisach nam się to nie uda, bardzo szkoda. Ale też cieszymy się, że nie przegrywamy. Mamy zespół charakterny, z jajami, widać, że zbudował się tu prawdziwy kolektyw. Mamy wielką nadzieję, że uda się to utrzymać na przyszły sezon.

Łukasz Tumicz:

Dla oka kibica był to szalony mecz. Ale dla nas na boisku na pewno nie, bo jesteśmy bardzo zawiedzeni faktem, że straciliśmy dziś aż cztery gole. Ja jestem pierwszy, który broni, także wszyscy po trochu zawaliśmy te bramki. Bronimy się całym zespołem, tak jak całym atakujemy, dlatego nie można nikogo wskazywać personalnie odpowiedzialnego ze te błędy w grze obronnej. Razem wygrywamy, to i razem remisujemy czy przegrywamy. Atmosfera w drużynie jest świetna. Ale też, na pewno dzięki niej, cztery razy skutecznie goniliśmy wynik i dlatego udało się ten mecz zremisować, i dlatego też punkt dziś zdobyty musimy szanować. Ja czuję się trochę dziwnie, bo miałem jedną łatwą sytuację, której nie wykorzystałem, natomiast dwa razy udało mi się piłkę do siatki skierować w sytuacjach trudniejszych. Na pewno jednak z zdobytych bramek się cieszę.