Podsłuchane pod szatnią po meczu z Sarmacją Będzin

Trener Kamil Rakoczy:
Ten nieudany początek, a właście zdecydowana większość pierwszej połowy, wziął się chyba z tego, że bardzo nerwowo weszliśmy w mecz. Nie potrafiliśmy odzyskać spokoju, nie potrafiliśmy dłużej utrzymać się przy piłce, a Sarmacja w pełni to wykorzystała, kontrolując grę i strzelając bramkę. Trochę obudziliśmy się w samej końcówce pierwszej części, ale w przerwie trzeba było znaleźć nowy pomysł na grę. Stąd w przerwie zmiana. Michał Staszowski ostatnio siedział na ławce, ale w treningiach mocno pokazywał, że jest gotowy do grania, i dziś w pełni to potwierdził. Jednocześnie Marcin Trzcionka został przesunięty do przodu, i dało to efekt w postaci całkowitej zmiany obrazu gry, i zwycięstwa. Bardzo nam na pewno pomogła szybko zdobyta bramka, w ten sposób uwierzyliśmy w siebie. Z takim celem by możliwie szybko wyrównać wyszliśmy na boisko po przerwie, a potem mieliśmy się cofnąć i kontrować. Dokładnie tak się stało, i to nam wychodziło. Były kolejne sytuacje, był błysk Roberta Wojsyka. Druga bramka z rzutu wolnego ustawiła mecz, i doprowadziła nas do kolejnych trzech punktów. Bardzo się z tego cieszymy, że w końcu wygrywamy z rywalem wysoko notowanym, bo dochodziły do nas głosy, że ta seria zwycięstw to efekt gry z zespołami z dołu tabeli. Pokazaliśmy, że także zespoły ze ścisłej czołówki nie są nam straszne. Jest duża radość, ale zarazem w głowie kolejny mecz z zespołem z dołu, jaki czeka nas za tydzień. Musimy utrzymać zespół w ryzach, musimy utrzymać koncentrację. Bo naszym celem na każdy mecz w tym roku są trzy punkty – więc i tylko taki rezultat będzie nas interesował w Zawierciu.

Mateusz Hermasz:
Fatalnie wyglądaliśmy na początku meczu, Sarmacja bardzo mocno nas przycisnęła. My w ogóle nie potrafiliśmy się zorganizować na własnej połowie. Stracona bramka mocno nas uderzyła, ale też zareagowaliśmy na nią ze spóźnionym zapłonem, bo dopiero od około trzydziestej piątej minuty gra zaczęła wyglądać dobrze. W szatni zmiana, kilka mocnych słów, i w efekcie druga połowa pod naszą pełną kontrolą. Choć gdyby nie fenomenalne strzały z rzutów wolnych Roberta Wojsyka, to o to zwycięstwo byłoby trudno. Po drugiej bramce cofneliśmy się na własną połowę, ale byliśmy dobrze ustawieni i Sarmacji na wiele nie pozwoliliśmy. Zasłużenie ten mecz wygraliśmy.

Robert Wojsyk:
Na treningach próbujemy te rzuty wolne, i piłka siedzi. Bardzo fajnie, że dziś były dwie takie okazje, bo w poprzednich meczach ich brakowało. Udało się dwa razy trafić – wpadło idealnie. Bardzo się z tego cieszę, bo źle weszliśmy w mecz. Mieliśmy plan od początku wysoko usiąść na rywalu, ale niestety zupełnie nic z tego nie wyszło. Dopiero w końcówce pierwszej połowy doszliśmy do głosu, i zaczęło to bardzo dobrze wyglądać. Może po przerwie nie była to piłkarska dominacja, ale na pewno wyszliśmy na drugą połowę z wielkim zaangażowaniem, wolą walki, i zdeterminowani by zmienić ten wynik. Myślę, że to było widać. Cieszymy się ze zwycięstwa, bo Sarmacja to bardzo dobra drużyna, nieprzypadkowo uważana za faworyta. My dziś wyrwaliśmy im te trzy punkty.

Minimum 4 znaki