Przed meczem ze Szczakowianką Jaworzno

Szczakowianki z pewnością w sobotnim meczu nie sposób uznać za faworyta. Wystarczy przecież spojrzeć w ligową tabelę, by stwierdzić, że gdyby nie dopisane walkowerem trzy punkty za przegrane na boisku spotkanie z Górnikiem Wesoła, jaworznianie w tabeli wyprzedzali by tylko nieznacznie outsidera, Piasta Strzelce Opolskie, z którym zresztą w dziewiątej serii gier właśnie przegrali na własnym stadionie. A w dziewięciu meczach na stadionach rywali (licząc wynik z boiska ze zweryfikowanego walkowerem meczu z Górnikiem Wesoła, a także mecz Pucharu Polski z czwartoligowym Górnikiem Piaski) wróciła z bagażem aż dziewiętnastu goli. Ogółem w ligowych meczach sam najlepszy strzelec radzionkowian, Damian Cziba, więcej razy trafił do siatki przeciwników, niż cały zespół byłego przedstawiciela Ekstraklasy razem wzięty.
Ale te statystki piłkarze „Cidrów” muszą jak najdalej od siebie odsunąć, wychodząc na boisko zapomnieć o nich, i zagrać z pełnym zaangażowaniem, wiarą i ambicją, bo tylko wtedy będą mogli mierzyć w powtórkę z meczów z Polonią Łaziska Górne, Piastem II Gliwice czy Górnikiem Wesołą, a nie obawiać się takiego rozczarowania, jakie nastąpiło po spotkaniach z Swornicą Czarnowąsy czy Szombierkami Bytom.

A zwycięstwo w sobotnim meczu, jakiego początek o godzinie 15:30, może pozwolić Ruchowi znów zbliżyć się do czwórki oznaczającej awans do grupy mistrzowskiej, a nade wszystko pozostawić jak najlepsze wrażenie w oczach swoich kibiców, którzy – dla odmiany po serii meczów u siebie – na kolejny mecz przy Narutowicza 11 będą mogli przyjść dopiero za trzy tygodnie, a ogółem po zakończeniu spotkania ze Szczakowianką, do końca 2013 roku już tylko dwa razy będą mogli oglądać swoją drużynę w akcji na własnym obiekcie.