W oczekiwaniu na grudniowy „Ciderland”

– Co będzie Pan najlepiej wspominał z czasu swojej działalności w Ruchu Radzionków?

Tomasz Baran: – Na pewno znakomitą atmosferę, na pewno każdy z awansów, bo każdy z nich był innym, wielkim przeżyciem. Na pewno to, że przez te lata udało się kilku piłkarzy i trenerów wypromować, i dziś radzą sobie oni bardzo dobrze w większych klubach. To, że udało się ich do nas sprowadzić, to inna rzecz, już ściśle uzależniona od finansów. Wielką dumą było dla mnie zawsze to, że udawało nam się tak dobrze bilansować drużynę, łącząc w niej doświadczenie z bardzo inteligentną, zdolną młodzieżą. Uważam, że momentami robiliśmy to w sposób wręcz idealny, i w głównej mierze na tym opierały się te kolejne awanse. To wszystko na pewno długo pozostanie w mojej pamięci.

– Ogromną satysfakcję musiało i musi sprawiać do końca pełne zaufanie od najbardziej zagorzałych kibiców klubu, okazywane na wielu płaszczyznach?!

– O tak, to przede wszystkim! To ewenement być może nawet na skalę całej Polski, że tak dobrze układała się, i układa do dziś, współpraca moja z kibicami. Zawsze była między nami pozytywna energia, zrozumienie, każdy problem, nawet najtrudniejszy, udawało się wspólnie rozwiązać, rozładować napięcia. Z tego jestem bardzo dumny, to na zawsze pozostanie w mojej pamięci, a za wsparcie pragnę w tym miejscu wszystkim kibicom gorąco podziękować. Mam nadzieję, że z mojej strony też kilka miłych chwil udało się im zapewnić.