Marcin Trzcionka: „Nikt nie wygrał ligi sparingami”

Ruch Radzionków jest u progu inauguracji nowych rozgrywek. Sezon 2022/23 będzie jednocześnie piętnastym, rozpoczynanym przez kapitana „Cidrów”, Marcina Trzcionkę. – Nie wiem, czy będzie ostatni, czy nie, marzę o tym, by zakończył się sukcesem – mówi wychowanek „Żółto-Czarnych”.

Po serii meczów sparingowych oczekiwania wobec startu ligi stały się dużą niewiadomą. Wcześniej stawiano was w gronie faworytów. Czego sam spodziewasz się u progu sezonu?
Nigdy nie uważamy się za faworyta ligi. Mamy za sobą ciężki okres przygotowawczy i rzecz w tym, by być gotowym nie na pierwsze 2-3 mecze, ale na całą rundę jesienną i mecze pucharowe. Mieliśmy ostatnio spore grono zawodników kontuzjowanych i nieobecnych, co też przełożyło się niestety na nasze wyniki w grach kontrolnych. Na pewno były daleko od tych, jakich byśmy chcieli. Wierzę jednak, że wszystko się w drużynie zbilansuje, zaczniemy punktować i budować jak najlepsze serie.

Martwi duża liczba straconych latem goli. Jako obrońca wiesz co robić, by zespół poradził sobie z tym kłopotem?
Trenować, trenować i jeszcze raz trenować. Trzeba wyciągnąć wnioski z tego, co działo się w sparingach, ale starać się iść do przodu. W piłce nożnej broni cały zespół. Solidnie analizowaliśmy wspomniane straty bramek i problemem była gra defensywna całości, niekoniecznie tylko obrońców. Straciliśmy w meczach sparingowych więcej goli niż w całej rundzie wiosennej, więc na pewno jest nad czym pracować, ale poza tym trzeba starać się myśleć pozytywnie i nie utkwić w rozpamiętywaniu niepowodzeń z okresu przygotowawczego.

Trudno, by po ostatnim spotkaniu z Unią Turza Śląska humory w szatni były dobre. W czym zatem upatrujecie optymizmu?
Nie ma co ukrywać, że jesteśmy dzisiaj na poziomie piwnicy, ale tylko od nas zależy, czy pójdziemy wyżej, czy w niej zostaniemy. Może i dobrze, ze takie sytuacje dzieją się w meczach przed ligą. Zejdziemy na ziemię, przemodelujemy nastawienie i poprawimy to, na co w lidze nie moglibyśmy już sobie pozwolić.

Jesteście zespołem, który jeszcze wiosną imponował formą, potrafiąc wygrać wysoko choćby na terenie ówczesnego lidera. Możliwości zatem drzemią w was spore?
Jeśli nogi nie niosą, to głowa tez nie pracuje. To chyba nasz główny problem. Ruszamy z okresem startowym, jest kilka dni na to, by złapać świeżość. Jeśli przyjdzie, to z biegiem czasu będziemy wyglądać coraz lepiej. Sezon inaugurujemy z mocnym zespołem, który od początku będzie chciał pokazać swoja wartość. Podejmiemy rękawicę, nie oddamy mu pola, a o charaktery w szatni jestem spokojny. Są mocne, wszyscy wiedzą co mają robić. Spokojnie czekajmy więc na ligę, dopiero później weryfikujmy i oceniajmy zespół i poszczególne osoby. Teraz na to nie pora, nikt nigdy nie wygrał rozgrywek zwycięskimi sparingami i to nie one w perspektywie sezonu będą ważne.

Wynikami z poprzedniego sezonu i rekordowym dorobkiem punktowym zasłużyliście na uznanie. Czujecie, że mimo wyników w sparingach wciąż macie kredyt zaufania, na który solidnie zapracowaliście?
Rozmawiając z ludźmi, którzy są blisko klubu i kibicami, którzy w stu procentach oddają mu serce czuję ten kredyt zaufania. W końcu jeszcze przed chwilą robiliśmy dobry wynik, zebraliśmy mnóstwo punktów, a nasza gra mogła się podobać. Są jednak tacy, którzy za łatwo i za szybko ulegają presji wyniku. Wydaje im się, że Ruch musi wygrywać zawsze i z każdym. Jasne, każdy chciałby być najlepszym, ale czasem zdarzają się rzeczy, na które nie ma się wpływu. Zamiast się kłócić i krytykować trzeba budować. To zawsze bardziej pomocne niż wieczne deprecjonowanie naszych możliwości. Radzionków zawsze chce grać o najwyższe cele, ale realia są dziś inne niż przed laty. Samą nazwą, kibicami, otoczką i historią nie wygramy ligi. Rywale też idą do przodu, rozwijają się. To sport, zawsze trzeba robić swoje i mieć w sobie pokorę.

W okresie przygotowawczym do zespołu dołączył tylko jeden, za to gwarantujący jakość zawodnik. Ucieszyłeś się na wieść o tym, że po latach znowu zagrasz z Marcinem Kowalskim?
Oczywiście, że się ucieszyłem. Dzwonił do mnie przed podpisaniem kontraktu, trochę pogadaliśmy, namawiałem go do powrotu i pomocy Ruchowi w osiągnięciu celu, który cały czas siedzi nam w głowie. „Kowal” ma takie samo podejście. Widać po treningach i meczu z Gwarkiem Tarnowskie Góry, że wie co gra i potrafi. Całe piłkarskie życie spędził na poziomie centralnym, umiejętności które posiada się nie zapomina. Będzie wartością dodaną dla naszego zespołu.

Prywatnie mocno zmienił się przez te 10 lat nieobecności w Radzionkowie?
„”Kowal” się nie zmienia. Dalej jest bardzo pobudzony, chcący pomóc każdemu partnerowi na boisku i w szatni, a przy tym jest waleczny i nie daje sobie w kaszę dmuchać. Przyda nam się taki charakter – nie tylko linii obrony, a całej drużynie.

Za kilka dni zainaugurujecie sezon z Rozwojem Katowice, który w poprzednim sezonie skończył na podium. Nie zazdrościliście odrobinę katowiczanom, którzy publikowali zdjęcia z bałtyckich plaż, bo jako młodzież do rozgrywek mogli przygotowywać się m.in. na obozie w Cetniewie?
Mamy świadomość, że przygotowywaliśmy się w zupełnie innych warunkach. Rozwój jest budowany na bazie swojej akademii, a my jesteśmy przecież zespołem półamatorskim. Trenowaliśmy po pracy, zajęcia zaczynały się po 18:00 lub później. Przykładem niech jest ubiegły piątek – zeszliśmy z treningu grubo po 20:00, a po 7:00 rano w sobotę już wyjeżdżaliśmy na sparing do Wodzisławia. To drobne sprawy, które w końcowym rozrachunku nabierają sporego znaczenia.

Potrafiliście w ubiegłym sezonie dwa razy wygrać z katowiczanami, ale wiadomo, że w sobotę poprzeczka powędruje wysoko. Jak scharakteryzowałbyś naszego rywala?
Mają wiele atutów. Potrafią w trakcie meczu zmieniać ustawienie, są do tego świetnie przygotowani. Są prowadzeni przez dobrego trenera i składają się chłopaków ukierunkowanych na sukces. Będziemy mieli na to swój sposób, który układamy sobie w głowach. Zobaczymy, co wyjdzie na boisku.

Jakiej ligi spodziewasz się sezonie 2022/23?
Liga na pewno się wyrównała nie spodziewam się powtórki sytuacji sprzed roku, gdy szliśmy z Rakowem łeb w łeb, a reszta została z tyłu. Kilka klubów powinno regularnie punktować i stworzyć szeroką czołówkę. Nie ukrywam, ze po cichu liczymy na to, że uda nam się w niej wywindować pielęgnować to do samego końca.

Zaczniesz swój 15 sezon w barwach Ruchu. Po tylu latach strat rozgrywek budzi jeszcze emocje?
Zawsze powtarzam, ze gdyby to nie budziło emocji to zawiesiłbym buty na kołek i zajął się czym innym. Nie chodzi o to, by grać dla samego grania. Chcę grać o coś. Cieszę się, że przez te 15 lat bez względu na to, kto był trenerem, zazwyczaj na mnie stawiał a ja regularnie znajdowałem się w czołówce zawodników z największą liczbą minut. Póki chęci są, a zdrowie pozwala, wychodzę na boisko. Nie wiem, czy ten sezon będzie ostatni, czy nie, marzę o tym, by zakończył się sukcesem.

Rozmawiał: Łukasz Michalski