Mika, Mróz i Paweł Giel po meczu z Dolcanem

     Z mieszanymi uczuciami swój debiut w barwach „Cidrów” będzie wspominał Mateusz Mika – kilka razy wykazał się sporymi umiejętnościami ale wpuścił dwa gole a mecz kończył z kontuzją kostki.

Mateusz Mika (bramkarz Ruchu): Po strzale przeciwnika złapałem piłkę i chciałem ją szybko wprowadzić. W pośpiechu źle postawiłem krok i skręciłem staw skokowy. Gol na 2:0 chyba jednak nie był spowodowany bólem i kontuzją. Piłka po strzale Charzewskiego odchodziła w boczną siatkę i nawet gdybym był zdrowy trudno byłoby to wyciągnąć. Nie wiem ile czeka mnie przerwy w treningach, nogę musi zobaczyć specjalista.

Graliśmy dziś pierwszy raz w takim ustawieniu ale pokazaliśmy że jesteśmy młodą drużyną z dużym potencjałem. Brakuje zgrania ale to kwestia czasu i udowodnimy to w kolejnych meczach. Sam z linią obrony poznałem się dopiero kilka dni temu i efektem był pierwszy stracony gol przy którym zabrakło między nami komunikacji. Inna sprawa że obie bramki dla Dolcanu to strzały życia ich autorów. My mieliśmy okazje do zdobywania goli ale zabrakło szczęścia.

     Na kilka minut przed końcem meczu do bramkarskich rękawic przymierzał się… Paweł Giel. Ostatecznie Matuesz Mika mimo mocnej opuchlizny kostki zdecydował się na grę w ostatnich fragmentach spotkania. Zdaniem Giela „Cidry” mogły spokojnie doprowadzić w tym meczu do remisu.

Paweł Giel (pomocnik Ruchu): Mieliśmy w pierwszej połowie doskonałą sytuację w której Szymon Skrzypczak znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem. Zabrakło szczęścia – piłka została mu pod nogą a mógł od razu strzelać zamiast ją prowadzić. W ostatniej minucie mieliśmy okazję do wyrównania i trochę pospieszyliśmy się z jej wykończeniem. W efekcie zostaliśmy skontrowani a nasza niefrasobliwość pozwoliła na oddanie pięknego strzału i ustalenie wyniku rywalowi.

Trafiło do naszego składu wielu chłopaków, niemal cała linia obrony była dziś ” nowa”. Zawsze potrzeba czasu przy budowaniu drużyny i nie da się tego ukryć. Tego czasu jest jednak coraz mniej. Ale jestem przekonany że cieżką pracą i kolejnymi treningami doprowadzimy do większego zgrania i lepszej gry.

     Od pierwszych minut w środku pola grał Wojciech Mróz. Zmieniony w 62 minucie był wściekły na to, że Ruch przegrał mimo że sam stwarzał sobie okazje do zdobycia choćby punktu.

Wojciech Mróz (pomocnik Ruchu): Przede wszystkim musimy się nad sobą zastanowić bo rzuca się w oczy że zdarzają nam się wręcz juniorskie błędy. Z lepszymi drużynami będzie nas to srogo kosztować. Cieszy że stwarzamy sobie sytuacje pod bramką rywala ale druga sprawa że nie umieliśmy ich wykorzystać. Trzeba to umieć robić bo trudno takie akcje wypracować a my mieliśmy ich sporo żadnej nie przekładając na gola. W jakimś stopniu te okazje jednak cieszą zwłaszcza w meczu wyjazdowym.

Niestety źle zaczęliśmy tą rundę a Dolcan to moim zdaniem drużyna z którą musimy robić punkty chcąc zająć dobre miejsce w lidze. Fakt że znamy się bardzo krótko na pewno ma przełożenie na to jak wyglądamy na boisku ale o tym nikt przecież nie będzie za chwilę pamiętał. Liczy się wynik i to on nas weryfikuje jako cały zespół. Trzeba się wziąć w garść i robić punkty z takimi zespołami jak dziś Dolcan czy za tydzień Kolejarz.