Oblężenie. Ruch – Czarni Żagań 1:0

Zgromadzeni na trybunach stadionu w Bytomiu-Stroszku kibice przekonali się, że powiedzenie o tym, że nie ma w drugiej lidze zachodniej łatwych meczów, jest w pełni prawdziwe, bo nawet drużyny z dołu tabeli (Czarni klasyfikowanie się w jej środkowej strefie, ale wiosną należą do drużyn o najniższym dorobku punktowym) potrafi twardo postawić się faworytom. Fani nie mieli jednak prawa narzekać, ze strony lidera na żagańską bramkę przez cały mecz sunął nieustanny atak.

Tylko przez pierwsze niespełna pół godziny gry ataki Ruchu nie przynosiły rezultatów w postaci dobrych sytuacji strzeleckich. Głęboko cofnięty całą drużyną na swoją połowę, czyhający na kontry zespół Czarnych stwarzał wtedy dużo problemów gospodarzom w rozwijaniu akcji ofensywnych.
W 4 minucie po centrze Miłosza Przybeckiego nie mógł czysto trafić w piłkę głową Martin Matúš, ale dopadł do niej zamykający akcję Dawid Jarka, którego strzał został jednak zablokowany.
W tej samej minucie na drugą bramkę z dystansu uderzył Mania, w 6 minucie z dalekiej odległości strzał oddał też Hajdamowicz, ale w obu przypadkach futbolówką daleko mijała „świątynię” Seweryna Kiełpina.
W minucie 7 dośrodkowanie z rzutu rożnego trafiło „na krótki słupek” do Matúša, którego dogranie przed bramkę zablokował obrońca. Piłkarze Ruchu, na czele ze Słowakiem, reklamowali zagranie ręką, sędzia pozostał jednak niewzruszony.
13 minuta przyniosła szybką kontrę Ruchu, po której podanie Przybeckiego było zbyt mocne by trafił w nie efektownie składający się do strzału sprzed samej bramki Piotr Gierczak.
Sześćdziesiąt sekund później, po rzucie rożnym w wykonaniu Adama Kompały, „zakotłowało” się na przedpolu bramki Buchli, ale żadnemu z piłkarzy Ruchu nie udało się oddać strzału.
Potem na kilkanaście minut gra przeniosła się do środka pola, a ataki „Cidrów” zaczynały przypominać „bicie głową w mur”. Jednak do czasu.
W 30 minucie uderzenie zza szesnastki Marcina Kowalskiego wyszło po plecach obrońcy na rzut rożny. To był jednak początek tego, co miało Buchlę za chwilę czekać.
Nie minęło nawet kilkanaście sekund, kiedy miękko piłkę przed bramkę posłał Michał Zioło. Wychodzący za pleców defensorów Jarka z powietrza uderzył z bliska, ale wprost w bramkarza.
Uzyskany w ten sposób rzut rożny przyniósł podanie na długi słupek, i minimalnie niecelny, po ciele obrońcy, strzał Gierczaka głową.
Rozpoczęła się 31 minuta gry, a po kolejnym rzucie rożnym piłka przed bramką odbijała się jak w bilardzie, by wreszcie w ostatniej chwili została ona zdjęta z nogi składającego się do strzału Gierczaka.
W 33 minucie dośrodkowanie Michala Farkaša trafiło przed bramkę do Jarki, który jednak przy próbie opanowania piłki poślizgnął się. Za chwilę futbolówka znów wróciła w pole karne, a próba Kompały została zablokowana.
W minucie 35 Jarka popędził do prostopadłej piłki, urwał się obrońcy i wpadł w pole karne, ale mając na plecach swojego „plastra” i po jego nogach, nie zdołał celnie uderzyć.
Cztery minuty później Kompała prostopadle wypuścił „w uliczkę” Przybeckiego, ale refleksem wykazał się Buchla, który wybiegł poza swoje pole karne i wybił piłkę sprzed nosa radzionkowskiego młodzieżowca.
Niespodziewanie w 42 minucie żółto-czarni znaleźli się w drobnych opałach. Strzał Wróbla tuż zza pola karnego został zablokowany, a po rzucie rożnym w ogromnym zamieszaniu strzał gości znów podbity został przez obrońców poza linię końcową.
Odpowiedź Ruchu była bardzo groźna. Wybita w 45 minucie, po kolejny rzucie rożnym poza szesnastkę piłka trafiła pod nogi Gierczaka, który huknął bez zastanowienia. Czarnych uratowała poprzeczka.

Drugą odsłonę rozpoczęła niecelna próba Gierczaka w 47 minucie z dystansu, której tor lotu próbował jeszcze zmienić Matúš.
W 49 minucie zablokowane zostało uderzenie z daleka Tracza.
Minutę później znów w dużych opałach znalazł się Buchla. Gierczak przytomnie zagrał na wolne polne w szesnastkę do wbiegającego Farkaša, którego mocny płaski strzał, odbity od nogi obrońcy, nieznacznie minął bramkę.
W minucie 55 bardzo bliski trafienia był Jarka, który po centrze Kowalskiego z rzutu wolnego główkował z bliska tuż nad poprzeczką.
Czarni za sprawą Tracza wykonywali rzut wolny na wprost bramki w 61 minucie. Mocne uderzenie przeszło jednak wyraźnie nad poprzeczką.
W 63 minucie Gielza, obsłużony przez Farkaša, wypadł przed bramkę, ale wybili mu piłkę spod nóg defensorzy. W 65 minucie strzał zza pola karnego był niecelny.
Na drugiej połowie boiska w 67 minucie uderzył mocno znad narożnika pola karnego Janus, który po chwili złapał się za głowę, bo pomylił się nieznacznie, choć lot piłki cały czas kontrolował Kiełpin.
W minucie 68 po dośrodkowaniu Kowalskiego Gielza wygrał pojedynek w powietrzu z Buchlą, ale choć przez chwilę bramka była pusta, nie udało się Ruchowi oddać strzału.
Buchla ratował swój zespół w 72 minucie. Bardzo mocny strzał z rzutu wolnego Zioło golkiper gości „wypluł” przed siebie, by w sobie tylko wiadomo sposób instynktownie obronić dobitkę Jarki z niemal najbliższej odległości.
W 74 minucie Gielza, po dograniu od Farkaša, nie zdołał celnie uderzyć, a minutę później wolej Macieja Manelskiego, do którego została wrzucona piłka z rzutu wolnego, trafił w nogi obrońców.
Ale w 77 minucie „Cidry” dopięły w końcu swego. W zamieszaniu w polu karnym najprzytomniej zachował się Tomasz Foszmańczyk, który miękko wrzucił piłkę na przedpole bramki, gdzie w gąszczu nóg Jarka z bliska trafił do siatki, by po chwili wybuchnąć tak uczuciem radości, jak i chyba ulgi, bo bramka Czarnych wydawała się być dotąd niemal jak zaczarowana.
W 80 minucie Buchla wyjściem z bramki uprzedził Piotra Giela, któremu dogrywał prostopadle Gierczak.
Przegrywający Czarni musieli ruszyć do przodu, i w 82 minucie niemal nie doprowadzili do wyrównania. Z piłką popędził Mania, który wpadł pod samą bramkę. Świetnie zachował się jednak Kiełpin, który nogami odbił mierzony strzał z bliska.
W minucie 83 uderzenie z dystansu Manelskiego było niecelne.
A pod drugą bramką, w 85 minucie, Kiełpin łatwo złapał sytuacyjne strącenie piłki głową przez Manię.
W 90 minucie gry bardzo mocno, ale niecelnie strzelał z rzutu wolnego Gierczak.
W doliczonym czasie swoją szansę miał jeszcze Farkaš, który jednak spudłował z dobrej pozycji, po wycofaniu do niego piłki spod linii końcowej przez Giela. Chwilę później przed okazję stanął już Giel, wypuszczony na wolne pole przez Gierczaka, ale i on w dobrej pozycji uderzył niecelnie.

Duża radość zapanowała wśród piłkarzy i głośno przez całe spotkanie dopingującej publiczności. Ruch Radzionków do pierwszej ligi jest już doprawdy o krok.


Sponsorem meczu Ruch Radzionków – Czarni Żagań był:

Minimum 4 znaki