Po klęsce z rezerwą Rakowa Częstochowa

Trener Kamil Rakoczy:
Nie mam wątpliwości, że w nasze szeregi wkradł się duży kryzys. Cały czas szukamy, analizujemy co się dzieje, i wydawało się, że po meczu z Szombierkami znaleźliśmy na to odpowiedź, jednak wynik dzisiejszego meczu dobitnie nam pokazuje, że wciąż musimy jej szukać. W poprzednim spotkaniu szwankowało przede wszystkim rozegranie piłki, dużo czasu w tygodniu temu poświęliśmy, i  zawodnicy w strefach dobrze się ustawiali, ale na nic nam się to zdało, bo piłki do nich nie docierały. Może to kwestia takiego, a nie innego doboru składu, który dziś był ograniczony do minimum, a który w starciu z młodzieżą Rakowa, z którą ten klub od lat znakomicie pracuje, wspartą bardzo szeroko zawodnikami drugoligowego pierwszego składu o dużej piłkarskiej jakości zupełnie nie dał rady. Na pewno jednak nie można wszystkiego zrzucić na karb problemów kadrowych, choć trzech zawodników pierwszego składu pauzowało za kartki, w tygodniu niespodziewanie wypadł nam Bartek Kucharski, a Marcin Trzcionka i Piotr Rocki rozpoczęli mecz z urazami. Zmiana tego ostatniego jeszcze w pierwszej połowie była właśnie tego pokłosiem. Przed następnym meczem kadrowo będziemy silniejsi, bo wrócą kartkowicze, część kontuzji powinna się wyleczyć, ale z drugiej strony otrzymane dziś kartki Michała Staszowskiego i Daniela Skalskiego będą oznaczały dla nich przymusową pauzę, a Piotr Rocki będzie chyba potrzebował odpoczynku. Z całą pewnością dwutygodniowa przerwa w grze spowodowana ligową pauzą, podczas której nie udało nam się zorganizować sparingu, bardzo wybiła nas z rytmu meczowego. Dziś po meczu dużo czasu spędziliśmy w szatni i na gorąco pierwsze błędy sobie wytknęliśmy i pokuliśmy się o pierwsze wnioski. Nie może tak dalej być. Rozmowy, ciągła analiza, wyciąganie wniosków, szukanie przyczyn to nasze zadanie na najbliższe dni. Na pewno by wrócić na właściwe tory będzie trzeba zbudować ten zespół mentalnie.

Sponsorem meczu była firma:

Minimum 4 znaki