Remis „na dzień dobry” z pierwszą ligą. Ruch – MKS Kluczbork 1:1

Ruch Radzionków po siedmiu latach przerwy ponownie wystąpił w meczu na zapleczu Ekstraklasy, mierząc się z szóstą drużyną poprzedniego sezonu, Kluczborkiem.

Od pierwszego gwizdka sędziego tego meczu gra toczyła się głównie w środku pola, ale w walce tej aktywniejsi byli radzionkowianie, którzy dłużej utrzymywali się przy piłce, dzięki czemu z czasem wypracowywali sobie przewagę.
W 4 minucie centra Miłosza Przybeckiego była „o włos” za wysoka dla Marka Sukera, który odchylony, nie mógł oddać celnego strzału. I gra znów przeniosła się w okolice linii środkowej. Swoich szans nadal szukali jednak żółto-czarni. Dobrze w polu karnym uwolnił się Suker, ale w ostatniej chwili wyłuskał mu piłkę spod nóg obrońca, a parę chwil później, po efektownej klepce, uciekający na wolne pole Piotr Rocki źle przyjmował futbolówkę.
W 12 minucie po raz pierwszy zagrożona była bramka Jacka Jankowskiego. Po rzucie rożnym strzał Półchłopka, odbity jeszcze od defensorów gospodarzy, chybił minimalnie.
Ale to tylko pobudziło do ataków piłkarzy Ruchu. Rzut rożny Rockiego zamknął Paweł Giel, ale uderzona przez niego piłka w 15 minucie przeleciała kilka metrów nad bramką.
Sześćdziesiąt sekund potem powinno być 1:0 dla gospodarzy. Długi przerzut Tomasza Foszmańczyka trafił do Rockiego, który efektownie „zakręcił” obrońcą, położył nawet na murawę bramkarza, by strzelić metr obok słupka.
23 minuta przyniosła kolejną bramkową szansę dla gospodarzy. Opadające dośrodkowanie Marcina Kowalskiego zamknął wślizgiem Foszmańczyk, a Stodołę uratowało spojenie słupka z poprzeczką.
Po pół godziny gry zakotłowało się w polu karnym Kluczborka, gdzie kilku zawodników Ruchu walczyło o górną piłkę z bramkarzem, ostatecznie, zdaniem sędziego, faulując go.
W minucie 35 uderzenie Foszmańczyka znad narożnika pola karnego było niecelne. A trzy minuty potem, bo krótkim rozegraniu rzutu wolnego, huknął z dystansu Przybecki. Z pierwszym celnym strzałem tego meczu z kłopotami poradził sobie Stodoła.
Po chwili gra przeniosła się pod drugą bramkę, a zmierzającego po opadającą piłkę Jankowskiego uprzedził Nitkiewicz, sytuacyjnie próbując przelobować radzionkowskiego golkipera, ale nie miał na tyle miejsca, by móc oddać celny strzał.
Za to z błyskawiczną kontrą wyszedł Ruch. W 39 minucie Rocki wpadł z boku w pole karne, znajdując się sam na sam ze Stodołą tuż przed bramką, trafił w bramkarza. Kolejna zaprzepaszczona zakomita okazja.
W końcówce pierwszej połowy więcej szans mieli za to goście. W 42 minucie Półchłopek zwiódł Tomasza Rzepkę, i mając wolną drogę do bramki, spudłował fatalnie. Rzut wolny dla Kluczborka w 44 minucie przeleciał wysoko nad poprzeczką, a z uderzeniem z dystansu Nitkiewicza, które po drodze odbiło się jeszcze od jednego z obrońców Ruchu, poradził sobie Jankowski, odbijając piłkę poza linię końcową. Był to pierwszy strzał w światło bramki przyjezdnych.

Druga połowa, podobnie jak ostatnie minuty przed przerwą, przyniosła optyczną przewagę gości. W 49 minucie dalekim wolejem spudłował Orłowicz, w 50 minucie Kowalski w ostatniej chwili wyłuskał futbolówkę spod nóg rywalowi, wreszcie w 52 minucie Marcin Dziewulski zablokował strzał z daleka Kazimierowicza.
„Cidry” zaatakowały w 56 minucie. Po wrzutce Kowalskiego niecelnie główkował, naciskany przez obrońcę, Rocki.
I gra znów wróciła pod drugą bramkę, ale wciąż radzionkowska defensywa nie dopuszczała rywala pod „świątynię” Jankowskiego. Z dystansu więc w 59 minucie spróbował Wilusz, ale przeniósł piłkę daleko od bramki.
W minucie 61 autorem pierwszego celnego strzału w drugiej części gry był Suker. Jego płaskie uderzenie tuż zza szesnastki wyłapał jednak Stodoła.
Pięć minut później, znów z dużej odległości szczęścia szukali gości,e ale i Wodniok nie potrafił trafić w światło bramki.
W 68 minucie z szybką kontrą wyszli radzionkowianie. Rocki zauważył wychodzących za plecy obrońców partnerów, a niepilnowany, wprowadzony na boisko kilka minut wcześniej Wojciech Mróz, strzałem… jak się wydawało, kolanem, wepchnął piłkę z bliska do siatki.
Trzy minuty po zdobyciu gola centra Kowalskiego zamieniła się w strzał, ale na posterunku był Stodoła. A szybko zagrana przez niego futbolówka przeniosła się na przedpole bramki Jankowskiego, gdzie pięknym strzałem w samo okienko popisał się Góral, doprowadzając do wyrównania.
W 73 minucie Jankowski dalekim wyjściem nie pozwolił dojść do prostopadłej piłki rywalom. W minucie 79 z rzutu wolnego uderzali goście, w 82 z woleja próbował Nitkiewicz – oba te strzały daleko minęły bramkę.
W minucie 83 groźna akcja Kowalskiego nie zakończyła się strzałem. Trzy minuty potem Rocki po dryblingu posłał piłkę uderzeniem zza pola karnego obok słupka. A w 88 złe wybicie gości przejął Mróz, ale i jego strzał nie znalazł drogi do siatki.
Po błędzie Jankowskiego, który źle obliczył lot opadającej prostopadłej piłki, w 88 minucie piłkarze z Kluczborka mięli przez chwilę pustą bramką. Kąt był jednak zbyt  ostry, by można było z niego umieścić piłkę w bramce.
Bramkarz Ruchu zrehabilitował się za ten błąd w 90 minucie, kiedy na linii bramkowej złapał bardzo groźne uderzenie z kilkunastu metrów Tuszyńskiego.
Doliczony czas gry przyniósł tylko wrzutkę z rzutu wolnego Kowalskiego, która opadła nieopodal spojenia bramki Stodoły.

Na inaugurację pierwszej ligi osłabiony Ruch (zabrakło kontuzjowanych Kiełpina, Farkaša, Wiśniewskiego, Kaciczaka i Matúša, oraz niezgłoszonego jeszcze do rozgrywek Jarki), podzielił się punktami z Kluczborkiem, wykazując ambitną grę, która jednak kosztowała go bardzo dużo sił.

 

Sponsorem meczu Ruch Radzionków – MKS Kluczbork był: