Ruch znowu wygrywa. „Niech to wszystko leci dalej”

Ruch Radzionków sięgnął po siódmą z rzędu ligową wygraną. Mecz z Gwarkiem Ornontowice okazał się najtrudniejszym dotychczas spotkaniem podopiecznych trenera Marcina Dziewulskiego w 2022 roku. W szatni „Żółto-Czarnych” tym bardziej podkreślają więc szacunek do sobotniej zdobyczy.

Już tradycyjnie spotkanie „Cidrów” z ornontowiczanami było bardzo zacięte. Tym razem nie obfitowało co prawda w gole, w zimowej scenerii jedni i drudzy dostarczyli jednak kibicom sporo emocji. – Dobrze wiedzieliśmy, że naprzeciw nas stanie mocny, dobrze poukładany i zdeterminowany rywal, który będzie mieć w pamięci dramaturgię naszego jesiennego spotkania. Gra musiała być więc trudna. Przeciwnik był zorganizowany i znał nasze atuty, które próbował neutralizować. To było spotkanie z kategorii: kto zdobędzie gola, ten wygra. Byliśmy w tym być może trochę solidniejsi pod bramką Gwarka, wytrwaliśmy momenty ataków rywala i wygraliśmy – analizował trener Ruchu, Marcin Dziewulski. – Mierzyliśmy się z dobrym zespołem. Być może podeszliśmy do tego spotkania trochę inaczej niż do spotkań z MKS-em Myszków czy Szombierkami. Trochę brakło chyba tego podejścia „na 110 procent” i mecz był dość wyrównany. Inna sprawa, że mogliśmy strzelić więcej bramek i odbiór gry byłby inny. Najważniejsze, ze mimo trudnego meczu trzy punkty zostają w Radzionkowie – zauważał Marcin Trzcionka.

32-letni wychowanek Ruchu w lidze wystąpił pierwszy raz w tym roku. Wcześniej grę uniemożliwiała mu kontuzja, a pod nieobecność kapitana świetnie radzili sobie jego młodsi zmiennicy. – Jak idzie, Ruch Radzionków wygrywa, jest dobrze i fajnie to… Trzcionka w ogóle nie musi wychodzić na boisko. Niech seria trwa, a „Cidry” wygrywają. To jest najważniejsze. Dziś był ciężki mecz, z dobrym przeciwnikiem i być może potrzeba było trochę doświadczenia. Zdrowie pozwoliło mi już na to, by dziś zagrać i cieszy, że przypieczętowałem ten występ podaniem do Bartka, który skończył je zwycięskim golem. Tyle już mam za sobą meczów w Radzionkowie, że koledzy spodziewają się takich a nie innych moich zagrań. Nie ukrywam, że to mam i fajnie, że „Ziomek” z tego skorzystał. – uśmiechał się po końcowym gwizdku Trzcionka.

Asysta przy jedynym jak się okazało golu spotkania była równie cenna, co interwencje Rafała Strzelczyka, które pozwoliły „Cidrom” po raz kolejny zachować czyste konto po stronie strat bramkowych. „Rafik” to drugi z doświadczonych zawodników, który na pierwszy tej wiosny występ musiał trochę zaczekać. W pierwszych meczach bronił Mateusz Szukała, którego z gry wyeliminował uraz odniesiony w Szombierkach. – Zdajemy sobie sprawę, że Rafał i Marcin są zawodnikami, którzy spokojnie mogą grać w wyjściowym składzie i mocno tego chcą. Wielki szacun za ich dzisiejszą postawę. Rafał był dziś w bramce pewnym punktem. Doceniamy też Marcina, którego jakość i doświadczenie dobrze znamy. Jego postawa na boisku, sygnał jaki wysłał drużynie dały nam bodziec, wiarę i nadzieję. Asysta była iskrą dla Bartka Nawrockiego, który miał dziś trudny moment, świetnie zachował się jednak w kluczowym momencie – doceniał postawę podopiecznych trener Dziewulski.

Ruch był jednym z zaledwie czterech śląskich IV-ligowców, którzy w ten weekend wyszli zagrać o punkty. Pozostali „skapitulowali” przed śniegiem i przekładali swoje spotkania. „Żółto-Czarni” byli zdeterminowani, by z Gwarkiem zmierzyć się zgodnie z terminarzem, więc kilku pracowników klubu od rana chwyciło za łopaty i odśnieżyło nawierzchnię. – Wielkie dzięki dla wszystkich, którzy przyczynili się do przygotowania boiska – doceniał tę pracę Marcin Trzcionka. – Chcieliśmy utrzymać rytm meczowy. Zagraliśmy, to był chyba jeden z najtrudniejszych meczów jaki graliśmy od dłuższego czasu. Tym bardziej wielkie słowa uznania dla chłopaków i szacunek dla drużyny przeciwnej, która była groźna i zmusiła nas do totalnej dyscypliny, by móc przetrwać – ocenił trener Dziewulski, który zresztą sam wziął udział w odśnieżaniu.

„Żółto-Czarni” wygrali siódmy raz z rzędu, siódmy raz nie tracąc przy tym gola. Swoja passę utrzymał Bartosz Nawrocki, który trafiał w każdym z pięciu ostatnich meczów. – Niech te serie trwają jak najdłużej. Na koniec zawsze najważniejsze będzie jednak przede wszystkim to, czy wygraliśmy. Gonimy Raków, cały czas robimy im na piętach odciski i… niech je mają jak najdłużej. Niech to wszystko leci dalej – zauważa Trzcionka. – Musimy zachować spokój. Jesteśmy po szczerych rozmowach z drużyną i wszyscy mówimy jednym głosem. Mamy nad czym pracować, dokonujemy rzetelnych analiz. Są trudne, wskazują błędy, a to nie jest przyjemne dla zawodników. Chcemy jednak robić krok do przodu i to zawsze jest naszym celem na kolejny mecz. Jesteśmy konsekwentni i to nasza siła – wskazuje Dziewulski.

autor: Łukasz Michalski