Trzymać się zasady. Wielka Sobota z „Cidrami”

W wielkanocną sobotę wybiegną piłkarze Ruchu Radzionków rozegrać swoje kolejne, ligowe spotkanie. W Wielką Sobotę podopieczni trenera Marcina Dziewulskiego podejmą Unię Kosztowy.

„Żółto-Czarni” mają na koncie już 8 kolejnych wygranych. Radzionkowianie w zbieraniu punktów są konsekwentni od 30 października ubiegłego roku. Bezbłędni są zwłaszcza u siebie – na boisku przy Knosały Ruch nie tylko nie traci ostatnio punktów, ale i… goli. Cztery ostatnie występy przed własną publicznością to 12 punktów okraszonych aż 17 trafieniami!

Stawiają się mocnym

W sobotnie popołudnie poprzeczka powędruje jednak wysoko. Unia Kosztowy w tym roku konsekwentnie stawia się każdemu z teoretycznie wyżej notowanych rywali. Początek jesieni podopieczni trenera Łukasza Nowaka mieli wyjątkowo trudny – w czterech rozgrywanych dotychczas meczach urwali jednak po punkcie Warcie Zawiercie i Podlesiance Katowice, ograli w Jaworznie Szczakowiankę, a przegrali jedynie na terenie lidera z Częstochowy, choć mimo sporych osłabień solidnie postawili się „dwójce” ekstraklasowycza. Tydzień temu mysłowiczanie zaliczyli przymusowy odpoczynek – ze względu na stan boiska musieli przełożyć domowe spotkanie z imienniczką z Dąbrowy Górniczej. – Będziemy się chcieli wydobyć ze środka tabeli i walczyć o miejsce w pierwszej piątce. Cztery mecze, które już są za nami, rozegraliśmy z drużynami z czołówki, a teraz wchodzimy w etap gry z zespołami, które – nie licząc Ruchu Radzionków – są niżej – deklarował ostatnio odpytywany przez redakcję strony Śląskiego Związku Piłki Nożnej trener Nowak. Póki co jego podopieczni z 27. punktami plasują się na 8. miejscu. Do wyżej notowanej Podlesianki tracą 5 „oczek”.

Stary znajomy

 Najlepszym strzelcem naszego najbliższego rywala jest mający na koncie 8 goli Maciej Wolny. Role nie do przecenienia mają w zespole również m.in. Bartosz Nowakowski, czy Mateusz Iwan. Fani z Radzionkowa najlepiej będą jednak zapewne kojarzyć Piotra Adamka. 30-letni bramkarz w rodzinnych Mysłowicach gra już szósty sezon, w dorosłą piłkę wchodził jednak właśnie z „Cidrami”. Wychowanek Stadionu Śląskiego Chorzów jako nastolatek pełnił rolę rezerwowego, mając za konkurentów m.in. Łukasza Skorupskiego, Seweryna Kiełpina czy pracującego dziś w roli trenera bramkarzy Ruchu, Jacka Jankowskiego. Adamek w pierwszej drużynie „Cidrów” zagrał czterokrotnie – raz w Pucharze Polski, raz w II lidze, i dwukrotnie na zapleczu Ekstraklasy. Dużej piłki „liznął” również w Bielsku-Białej, będąc w kadrze ekstraklasowego wówczas Podbeskidzia.

Wielkanocna tradycja

Statystyka bezpośrednich starć Ruchu i Unii każe być gospodarzom najbliższego meczu ostrożnym. Ruch w swojej historii tylko raz podejmował mysłowiczan i… przegrał 0:2. W poprzedni sezonie odbił sobie co prawda to niepowodzenie w tym samym stosunku ogrywając rywala na jego boisku, wszystkie dotychczasowe spotkania z kosztowianami były jednak niebywale zacięte. Na dowód bilans gier „Cidrów” z mysłowiczanami: 4 rozegrane mecze to 2 zwycięstwa Ruchu i dwie wygrane Unii.

Jest i optymistyczna statystyka. Wielkanocne granie to już niemal piłkarska tradycja. Wielkie Soboty w ostatnich latach były na ogół udane dla „Cidrów”. Od 2010 roku radzionkowianie tuż przed świętami przegrywali tylko dwa razy – w 2012 roku ulegając minimalnie Arce Gdynia (2:3), oraz 3 lata temu, gdy na szczeblu III ligi zostali skarceni w Gaci przez miejscową Foto-Higienę (1:4). „Cidry” w wyjątkowo dobrych humorach Wielkanoc spędzały za to po wygranej w 2010 roku z Jarotą Jarocin, rozgromieniu Ruchu II Chorzów w 2017 roku (5:1), czy pewnej wygranej z „dwójką” Rakowa Częstochowa 12 miesięcy później (3:0).

Trzymać się zasady

A skoro jesteśmy już przy częstochowianach – lider tabeli wielkanocne śniadanie zje w umiarkowanych nastrojach. W czwartek podopieczni trenera Tomasza Kuźmy zremisowali u siebie 3:3 z Wartą Zawiercie. Zdobyty punkt oznacza, że bez względu na wynik starcia Ruchu z Unią Kosztowy pozostaną na pierwszym miejscu w stawce, ale w przypadku ewentualnej wygranej „Cidrów”, ich przewaga nad naszym zespołem zostanie zredukowana do zaledwie punktu. – Będziemy robić swoje. Chcę być w tym wszystkim na tyle dojrzały, by nie zmieniać drogi, którą kroczymy. Liczy się najbliższy mecz. To podejście daje nam dużo dobrego, a każda forma odejścia od niego może zostać ukarana – przestrzegał tuż po końcowym gwizdku spotkania z Rozwojem Katowice trener Marcin Dziewulski. Przed wielkosobotnim graniem z Unią jego dewiza pozostaje aktualna.

Autor: Łukasz Michalski