Robert Wojsyk po setnym meczu w barwach Ruchu

– Zdawałeś sobie sprawę, że w Lublińcu zagrasz swój setny mecz w Ruchu Radzionków?
– Wiedziałem na pewno, że w końcówce rundy tego sezony wypadnie ten mecz numer sto, ale w którym konkretnym spotkaniu nie sprawdziłem. O tym, że to się wydarzy w Lublińcu dowiedziałem się przed meczem przyjeżdżając na stadion. W szatni żadnym wydarzeniem to nie było.

– W meczu ze Spartą strzeliłeś trzy bramki – pierwszy raz w tym sezonie, a ogółem trzeci podczas gry w Ruchu Radzionków. Może zatem świadomość gry setnego meczu wyjątkowo Cię zmobilizowała?
– Bardzo się cieszę, że udało mi się zwieńczyć ten setny mecz hat trickiem. Rzeczywiście zależało mi by w tym spotkaniu pokazać się z dobrej strony, choć oczywiście najważniejsze było zwycięstwo. Równie cieszyłbym się z trzech punktów, gdyby to inni strzelali bramki. A to, że akurat ja wykańczałem te akcje, to bardzo fajnie się złożyło z uwagi na setny mecz właśnie.

– Wśród tych stu meczów dla Ruchu Radzionków jest jakiś, który najbardziej zapadł Ci w pamięć?
– Jednego takiego meczu nie ma. Na pewno Ruch Radzionków jest mi bardzo bliskim klubem, bo od początku się tu znakomicie zaaklimatyzowałem. Pamiętam swój pierwszy sparing – zimą z Gwarkiem Ornontowice w Knurowie. Szatnia mnie od razu fantastycznie przyjęła, a ja już w pierwszym meczu strzeliłem gola. W każdym meczu dawałem z siebie wszystko – nie inaczej było też w tych, kiedy przez kilka spotkań z rzędu nie udawało mi się strzelać gole. Ogólnie czas gry w Ruchu Radzionków to dla mnie niemal wyłącznie dobre wspomnienia, a te gorsze związane są tylko z tym, że jako drużynie nie udawało nam się spełniać założonego celu sportowego.

– Na pewno podczas gry w Ruchu Radzionków tak dobrze wejść w rozgrywki Ci się dotąd nie udało, jak w tym sezonie.
– Jeśli chodzi o zdobyte przeze mnie gole to prawda. Były lepsze pod tym względem rundy, ale to zawsze zdarzało się wiosną, a nie jesienią. Jest zatem nieźle, i jest nadzieja, że po zimie może być jeszcze lepiej, a jeśli tak by się stało, byłby to mój najlepszy sezon w „Cidrach”. Tak daleko nie chcę jednak wybiegać myślami, najważniejsze, że obecnie piłkarsko czuję się nieźle. Przed nami jednak jeszcze dwa mecze, które koniecznie musimy wygrać, a w których sam muszę wypowiedziane przed chwilą słowa potwierdzić. Czas na podsumowanie indywidualnej postawy w tej rundzie będzie po meczu z Myszkowem.

– Ostatnie dwa mecze udało się wygrać po twoich bramkach. Wiem, że bacznie przyglądaliście się wynikom Szombierek, które dwa ostatnie mecze zakończyły remisami. W ten sposób cztery punkty do lidera zostały w krótkim czasie odrobione. O co walczy Ruch Radzionków w tym sezonie?
– To prawda, że odrabianie punktów do lidera musi cieszyć, ale powiedzieliśmy sobie w szatni, że nie patrzymy na Szombierki, Śląsk, Sarmację czy Grodziec, a walczymy o to, by wygrywać mecz za meczem. Najważniejsze byśmy grali swoje i robili swoje. Jeśli to zrealizujemy, to na pewno będzie bardzo dobrze.