Walka do upadłego – jak na derby przystało. Ruch – GKS Katowice 0:0

Pierwsza połowa meczu pełna była zaciętej walki w środku pola. Lepiej zaczął Ruch, a Wierzbicki interweniował z kłopotami po strzale Piotra Giela. Z czasem to jednak goście zaczęli uzyskiwać inicjatywę, ale wciąż pod obiema bramkami działo się niewiele. GKS próbował strzałów z dystansu, „Cidry” odpowiadały wrzutkami w pole karne, po których niecelnie główkował Marek Suker, a raz o mało piłkarze gości nie wpakowali piłki do swojej bramki.
Potem jednak przewaga katowiczan przyniosła im wymierne sytuacje strzeleckie, które powinny przynieść podopiecznym trenera Stawowego prowadzenie. Dwa razy jednak „błysnął” Seweryn Kiełpin, najpierw broniąc mierzony strzał z dystansu Pitrego w 25 minucie, i wygrywając pojedynek sam na sam z Dziedzicem w minucie 28. Że dużo działo się w tym fragmencie gry pod bramką Ruchu niech świadczy fakt, że w międzyczasie główka Nowaka minimalnie minęła słupek, a jeszcze przed upływem dwóch kwadransów o mało co wybita przez Kiełpina piłka, po odbiciu się od gąszczu zawodników, nie wróciła lobem do jego „świątyni”.
Do końca pierwszej połowy obie drużyny nie potrafiły stworzyć sobie dogodnej sytuacji strzeleckiej. Trochę groźniejszy był mocno cofnięty Ruch, którego kontry przyniosły obroniony przez Wierzbickiego strzał głową Jacka Wiśniewskiego, i niecelną próbę z dystansu Piotra Giela.

Druga połowa meczu mogła dać gospodarzom szybkie prowadzenie. Wprowadzony po przerwie za brata bliźniaka Paweł Giel uderzył mocno z daleka w 47 minucie. O dużym szczęściu mógł mówić Wierzbicki, że piłka nie poleciała w światło jego bramki, bo gdyby tak się stało niechybnie wyjmowałby ją z siatki.
Ruch w drugich trzech kwadransach wyciągnął wnioski sprzed przerwy. GKS, choć próbował, nie był w stanie już osiągnąć tak zdecydowanej inicjatywy. Oglądano ambitną grę obu drużyn w środku pola, i próby akcji zaczepnych, czasami niegroźne strzały.
Na naprawdę groźne uderzenie trzeba było poczekać do 65 minuty, kiedy huknął z bardzo daleka i nieznacznie pomylił się Pitry. A cztery minut później Kiełpin radzić sobie musiał z lecącym tuż przy słupku uderzeniem Zielińskiego.
Kiedy do końca gry pozostało piętnaście minut „Gieksa” opadła z sił, i inicjatywa przeszła w ręce drużyny z Radzionkowa. Szanse mieli Dawid Jarka i Paweł Giel, ale nie byli w stanie celnie uderzyć w dobrych sytuacjach.

Remis nie móże krzywdzić żadnej ze stron. GKS udowodnił, że gdyby nie fatalny początek z pewnością biłby się o awans, co zresztą zakładał przed sezonem. A „Cidry” mocnemu rywalowi nie dały się, po raz kolejny nie pozwalając sobie wbić gola przed własną publicznością i notując trzeci kolejny mecz w lidze bez porażki.

Sponsorem spotkania Ruch Radzionków – GKS Katowice była:

8 kolejka I Ligi, Bytom-Stroszek, 19 września 2010, godz. 17:00
KS RUCH RADZIONKÓW – GKS KATOWICE S.A. 0:0
Ruch Radzionków: Kiełpin – Rzepka, Wiśniewski, Szymura, Kowalski – Dziewulski,  Rocki, Foszmańczyk – Piotr Giel (46′ Paweł Giel), Suker (74′ Jarka), Gajewski (70′ Manelski). Trener: Górak.
GKS Katowice: Wierzbicki – Olkowski, Kowalczyk, Nowak, Sokołowski – Pitry, Plewnia, Hołota (60′ Sadowski) – Goncerz (80′ Piechniak), Zieliński (89′ Kaliciak), Dziedzic. Trener: Stawowy.
Sędzia: Radziszewski (Warszawa).
Żółte kartki: Ruch: Wiśniewski ’21, Suker ’42, Gajewski ’57, Rocki ’75 – Katowice: Zieliński ’86.

Minimum 4 znaki