Prezes Marcin Wąsiak o sytuacji klubu

O okolicznościach, które zdeterminowały konieczność wycofania drużyny z rozgrywek ligowych:

Pierwszą okolicznością jest narastający od wielu miesięcy dług. Na skalę krajową nieduży, ale na możliwości Ruchu Radzionków i gminy tak duży, że paraliżujący prace nad przyszłością. Mam tu na myśli zajęte konta bankowe czy wyroki komornicze ciążące nad klubem. A każdy miesiąc gry w pierwszej lidze nie przynosił zmniejszania, a wręcz powodował zwiększanie tego długu. Dość powiedzieć, że w rundzie wiosennej ubiegłego sezonu musieliśmy do każdego meczu u siebie dopłacać nawet sześć, siedem tysięcy złotych. A gra w pierwszej lidze to wyjazdy po całej Polsce, bardzo często związane także z koniecznością noclegów. To wymagania sportowe, które determinują te minimalne oczekiwanie sztabu szkoleniowego, w zakresie liczebności i jakości kadry drużyny, czy godnych warunków przygotowań, w tym obozów, zgrupowań, obiadów, odżywek, badań, itp. Okazało się, że klubu nie było stać nawet na zapewnienie tego minimum. A do tego – i to druga najważniejsza okoliczność – miesiąc w miesiąc obserwowaliśmy też pomniejszanie przychodów do klubu. Mam tu na myśli przede wszystkim środki przekazywane nam przez gminę. Nie było w tym jednak żadnej złośliwości względem klubu, a po prostu takie było uwarunkowanie wynikające z różnych ustaw czy ze sposobu zarządzania gminami w Polsce. Ale i pozostałe środki, z innych źródeł pozyskiwane przez klub, także malały. Samo zmniejszenie wpływów na pewno nie byłoby decydujące, ale w zestawieniu tego z niemożnością spłacania zadłużenia i w konsekwencji ze zwiększaniem się długu, stało się czynnikiem wprost zagrażającym przyszłości klubu. A do tego można przecież dołożyć kwestię stadionu. Przecież licencję na ten stadion otrzymaliśmy tylko dlatego, że o rok zostały przez związek przesunięte wymagania odnośnie oświetlenia. W przyszłym roku obok oświetlania ma w pierwszej lidze wejść także obowiązek posiadania podgrzewanej murawy. Być może PZPN znów jeden z tych warunków przesunie, ale dla nas spełnienie tylko jednego z tych wymogów już jest rzeczą nie do wykonania. Już teraz frekwencja na stadionie była bardzo ograniczona, a gdyby przyszło się nam przeprowadzić na inny, wynajmowany obiekt, ileś kilometrów stąd, nie mając w perspektywie szans na szybki powrót do siebie, to zostałoby otwarte pytanie ile osób grę naszej drużyny by oglądało, czy w ogóle byłoby dla kogo tam grać. Już nie mówiąc nawet o tym, że wynajęcie stadionu to olbrzymie koszta , i to już w przeliczeniu na tylko jeden mecz, bo rzędu dwudziestu, trzydziesty tysięcy złotych za każde spotkanie. Jeśli meczów w sezonie jest siedemnaście, łatwo policzyć, że robi się z tego następne kilkaset tysięcy kosztów w skali roku. Doliczmy do tego wszystkiego jeszcze ciążący nad klubem zakaz transferowy, a już będziemy mięli pełen obraz tego dlaczego decyzja o wycofaniu drużyny z pierwszej ligi była w tym przypadku jedyną właściwą.

O gwarancjach na dołączenie drużyny Ruchu do rozgrywek trzeciej ligi w przyszłym sezonie:

Zwróciliśmy się z oficjalnym zapytaniem w tej sprawie do Polskiego Związku Piłki Nożnej, a odpowiedzi otrzymując pismo, w którym napisano właśnie, że to miejsce mamy zagwarantowane. Przez najbliższy rok będziemy zatem do tego dążyć, by tak przygotować drużynę i zbudować taki budżet, by nasza drużyna w tej trzeciej lidze mogła grać na zdrowych zasadach, już bez zadłużania klubu, a ściśle według budżetu.

O tym, co będzie się działo w klubie przez niespełna rok jego nieobecności na boiskach:

Bardzo głęboko wierzę w to, że podczas tego niespełna roku przerwy miłość żadnego kibica do Ruchu Radzionków nie wygaśnie, a potem, choć to z punktu widzenia kibica będzie tylko trzecia liga, wróci on na stadion. A kibice mając świadomość, że w końcu klub i drużyna będą budowani na zdrowych zasadach – liczę na to – przyjdą tak licznie, że frekwencja na meczach może być nawet wyższa niż ostatnio w pierwszej lidze. Ale wiem, że dla kibica, którym przecież sam od dwudziestu pięciu lat jestem, będzie to bardzo bolesny czas, czas próby. Ja sam sobie nie wyobrażam, że co drugi tydzień nie będę mógł przyjść na stadion i oglądać drużynę i to niezależnie od ligi. Bo ci najwierniejsi kibice tym pokazywali swoją miłość do klubu, że zawsze byli tu co te dwa tygodnie, a w ostatnich latach była to przecież zarówno pierwsza jak i czwarta liga. To jednak, że nie będziemy przez niespełna rok nigdzie grali, nie znaczy absolutnie, że o kibicach zapomnimy. Wprost przeciwnie. Na pewno w najbliższym czasie postaramy się stworzyć plan działań dla kibiców, współpracy z kibicami, czy nawet organizacji jakiś imprez. Na pewno nie zapomnimy o przygotowywaniu różnych gadżetów. Na pewno zrobimy wszystko by dalej ukazywał się nasz miesięcznik „Ciderland”, w którym będziemy o sobie przypominać. Na pewno nadal będziemy obecni w Internecie. I to z pewnością nie wszystko. Ale trudno po tygodniu pracy mieć już w tej sprawie konkrety. Jednak na pewno już wkrótce na takie ustalenia przyjdzie czas, i zrobimy wszystko by kibic o nas nie zapomniał, by powrót do gry w przyszłym sezonie nastąpił z dużą pompą. Chyba wszyscy bardzo sobie byśmy tego życzyli. Chciałbym w tym miejscu zaapelować do kibiców, by w tym bardzo trudnym momencie okazywali nam wsparcie, by nie było między nami żadnych podziałów, a wspólnie przyświecał nam jeden cel – by zbudować drużynę, której nie będziemy się w trzeciej lidze wstydzić, a z której będziemy dumni, i by na trybunach kibice Ruchu byli absolutnie najlepsi albo jednymi z najlepszych w tej klasie rozgrywkowej. By Ruch Radzionków dalej był wizytówką miasta i regionu. Grając w trzeciej lidze, dalej będziemy najwyżej sklasyfikowanym klubem powiatu tarnogórskiego. Ale tylko wtedy, gdy wszyscy będą działali w jednym kierunku, pytali jak mogą pomóc, to ma szansę powodzenia.

O pomysłach na zagospodarowanie stadionu:

Na pewno zrobimy wszystko by nasz stadion nie świecił w tych najbliższych miesiącach pustkami. Najpierw trzeba zadać sobie pytanie co w ogóle można zrobić. Zewsząd słyszę o organizowaniu koncertów, ale z wielu względów jest to pomysł bardzo trudny, czy wręcz niemożliwy do zrealizowania. Ale to oczywiście nie jedyny pomysł, o innych będziemy dyskutować w gronie Zarządu Klubu. Aczkolwiek mogę zdradzić, że wszystkie kluby Ekstraklasy i pierwszej ligi, dostały już od nas ofertę skorzystania z naszego stadionu w momencie gdy będą przyjeżdżać na mecze ligowe czy pucharowe na Śląsk. Oferujemy im możliwość odbycia treningu, skorzystania z szatni, z kawiarenki klubowej celem zrobienia odprawy, nawet zapewniamy im opiekę naszego masażysty. Drugą taką rzeczą jest wyjście z propozycją do lokalnych firm z ofertą zorganizowania na stadionie firmowych imprez, rozegrania meczu czy po prostu zrobienia grilla w gronie pracowników tej firmy czy ich gości. Inne pomysły także już są, ale nie chciałbym ich przedwcześnie zdradzać, bo najpierw musimy przeanalizować czy jest to możliwe do zorganizowania, i czy może liczyć na zainteresowanie odbiorców.

O tym o co będzie Ruch walczył po powrocie do trzeciej ligi:

O celach drużyny w trzeciej lidze bardzo trudno w tej chwili mówić. Dopóki nie będziemy znali budżetu, a co za tym idzie, także nazwisk trenera i zawodników, trudno ustalać cele. Na pewno będziemy walczyć o jak najlepszy wynik, jak na nasze możliwości. Zresztą zawsze tak było – zawsze Ruch Radzionków walczył o każdym metr boiska i z tego właśnie był znany. Jestem przekonany, że mimo iż to będzie zupełnie nowa drużyna, inni zawodnicy, to ta mentalność zostanie i cały czas będzie się wyrażała na boisku. Ona nie ma prawa się zmienić, tak samo jak nie ma mowy by stracić tą znakomitą atmosferę, jaka była tu w szatni niezależnie od tego czy było biednie czy bogato. Jeśli życie pozwoli walczyć o coś więcej, być może o awans do drugiej ligi, to na pewno się tego nie przestraszymy i na pewno nie odpuścimy. Choć zdawać sobie musimy z tego sprawę, że by grać w wyższych ligach potrzebny jest obiekt. Rosną wymagania, a Ruch w dalszym ciągu nie dysponuje nowoczesnym stadionem we własnym mieście. Może być on mały, może być kameralny, ale musi on być u nas w domu. Ten cel musi przyświecać wszystkim, choć tu jest mowa nie o najbliższych miesiącach, a o latach. I to także coś o co powinno zabiegać miasto, które także mogłoby się szczycić posiadaniem takiego stadionu. A jego posiadanie nakręci wszystkich by wznosić klub jak najwyżej. Na pewno jest to pierwszym krokiem do budowania kolejnych sukcesów sportowych i organizacyjnych. Najlepszym przykładem jest Piast Gliwice. Po wybudowaniu tam stadionu od razu pojawiły się gołym okiem widoczne korzyści, jak zwiększenie zainteresowania kibiców, wyrażane poprzez frekwencję na meczach, czy zainteresowanie mediów czy wreszcie samego miasta. I automatycznie odbiło się to na wyniku sportowym. Stadion w Radzionkowie nie musi być jak ten w Gliwicach – to przecież zupełnie inne wymagania – ale niech przykład tego miasta pokazuje, że wspólnymi siłami jesteśmy w stanie wiele osiągnąć. Na razie wystarczy mały stadion, choć z możliwością rozbudowy w przyszłości.

O wiele więcej w najnowszym „Ciderlandzie”.